fbpx

Jak rysowali Dawni Mistrzowie.

Historia rysunku jest niesłychanie interesująca, gdyż pokazuje nam proces ewolucji świadomości wzrokowej różnych artystów danych epok. Czym jest świadomość wzrokowa, zapytacie? Otóż jest ona nabytą wiedzą i umiejętnością widzenia rzeczy i ich kształtów, a za czym idzie ich formy. Na wyższym poziomie jest ona jedną z cech twórczości, która przejawia się w sztukach wizualnych. Proszę sobie wyobrazić, że … no właśnie… wy – obraz – ić … Stwarzamy obraz w naszej głowie praktycznie cały czas. Nasz zmysł wzroku ciągle pracuje (odpoczywa podczas snu – ale i sny jawią nam się w postaci obrazów…) , analizuje oraz kreuje we wnętrzu naszej głowy, obraz na wzór tego, którego znamy z odbicia lustrzanego. Dzięki rozwiniętej świadomości wzrokowej, potrafimy przyjrzeć się tym naszym wewnętrznym obrazom w naszej głowie, oraz dokonać w nich analizy, między innymi strukturalnej, która odnosi się do budowy kompozycji obrazu, jego proporcji czy konkretnych, realnych kształtów, przywołujących automatycznie swoje znaczenie. 

Dzięki świadomości wzrokowej widzimy więcej. Patrząc, zaczynamy analizować to co widzimy, gdyż potrafimy przyjrzeć się temu, co stwarza nasz umysł we wnętrzu naszej głowy. Potrafimy przenieść tą refleksję, wynikłą z analizy obrazu wewnętrznego, na obraz zewnętrzny…najpierw w wyniku widzenia, czyli patrzę …widzę … przyglądam się temu co widzę … porównuję to co zobaczyłem z tym na co patrzę… przekładam ten wynik na kartkę papieru…

 

Tak właśnie działa proces tworzenia obrazu. Rysunek jest najprostszym zapisem tego właśnie procesu. Dlatego bardzo bym chciał abyśmy przyjrzeli mu się w pigułce, jak zmieniał się ten sposób widzenia i analizowania na przestrzeni kilku wieków w Europie.

Początki rysunku należałoby szukać w zapisach skalnych naszych prehistorycznych przyjaciół, np. z Altamiry czy Lascoux. Jednak ja pozwolę sobie przyjrzeć się pracy mistrzów, którzy w wyniku bardzo długiej ewolucji (evolve – wzrastać), trwającej dobre kilka, a może kilkanaście tysiącleci (nie do końca jest nam znane źródło pochodzenia tejże świadomości, lecz możemy zapewne stwierdzić, że ma ono swój początek w ujawnieniu się homo-sapiens – myślący, ale również i widzący, czy posiadający świadomość tego że widzi, że jest, że żyje, że może widzieć więcej dzięki wyobraźni…), poczynając od takich wielkich artystów jakimi niebywale byli i są Albrecht Dürer czy Rafael Santi. Jest to okres XV i XVI wieku, kiedy to we Włoszech, na południu Europy, dominowała pewna lekkość i zwinność w kresce disegno, wyrażonej w nucie temperamentu względem delikatnej ekspresji, natomiast na północy Europy determinowała twórców niezawodna doskonałość warsztatu pracy ręki. To właśnie ręka stała się w tamtej epoce atrybutem mistrzostwa. Kto posiadał lepiej wypracowany ruch ręki, w zależności od konwencji, doprowadzał swój warsztat do mistrzostwa w wyćwiczonym geście ruchu pędzla, czy kredki. 

Rysunek tamtej epoki wywodzi się z tradycji starożytnych Greków, potem Rzymian. Ich umiłowanie do piękna wyrażonego właśnie w doskonałości, jednocześnie harmonii i złotych proporcjach było znamienne. Pojawiający się temat człowieka jako formy, który posiada charakterystyczny kształt, na swój sposób skomplikowany, jednocześnie ujęty w doskonałych proporcjach, tak że kiedy się obcuje w sztuce z rysunkiem człowieka, podwójnie czerpie się z tego korzyści, a nawet przyjemności. Wieczna opowieść o człowieku, ujęta w historie, głównie odnoszące się do historii kolebki naszej cywilizacji, z obrębu bliskiego wschodu, Grecji, Italii czy południowego wybrzeża akwenu morza śródziemnomorskiego. 

Tematy głównie oscylujące wobec dziejów apostolskich Nowego Testamentu, Starego Testamenu, mitologii starożytnych Greków czy Rzymian. Katolicyzm przejął wszelkie umiłowanie greckie do piękna, wyrażonego w mistrzostwie. 

Stąd dbałość o detal, czy poprawność anatomiczną, dążącą do ideału. Rysunek miał być w tamtejszej epoce opanowany według zasad opracowywanych w pierwszych włoskich akademiach. To stamtąd biło serce najmocniej, rozprzestrzeniając się na cały kontynent Euroazji.  Bohaterowie, którzy stawali się coraz bardziej przestrzenni. iluzjonistyczni, udani w swojej zwinności gry wyobraźni, która to przecież dopowiada wiele, patrząc na ogół zarysu. To charakterystyczne niedopowiedzenie ujęte w rysunku włoskim, było obce Germanom, czy Niderlandczykom.  

Tam bezwzględny warsztat był wyrażany jako podkład pod rysunek graficzny i rozwijającą się tam technikę akwaforty. Północna wilgoć sprzyja grafice, tak jak południowcom sprzyjało słońce w malarstwie olejnym. Być może to właśnie stąd rysunek włoski jest bardziej temperamentny, gdyż zawsze służył przeznaczeniu dzieła unikatowego, a w tradycji północnej jako wyraz doskonałego warsztatu technik metalicznych – zmultiplikowanych doskonałości.

Jeżeli spojrzymy na rysunek Leonarda da Vinci ( a przecież mistrz uchodził za wyśmienitego detalistę w malarstwie ), w zestawieniu na rysunek Goltziusa, widzimy różnicę w myśleniu o przestrzeni, czy spontaniczności wykonania. Leonardo oczywiście dopiero rozrysowuje, rozmalowuje pomysł…Goltzius z konsekwencją realizuje zamiar. Dwie formuły tworzą swoiste wyrażenie. 
Inny ciężar gatunkowy. Obie pobudzają do refleksji nad warsztatem i wyobraźnią. Sceny religijne, mity, czy po prostu profetyczne tematy, jak również biesiadne, codzienne, ludzkie… stawały się inspiracją do obrazowania przez malarzy. W rysunku szukali oni prostych rozwiązań, które miały na celu zarysowanie koncepcji, kompozycji, czy kierunku światła. I tak właśnie szkicuje Carracci do obrazu, w którym wydanie posiłku do biesiady zostanie uwiecznione na wieki. Rysunek jest zapisem, częścią naszej tożsamości, rejestracją wspomnień i tego co dla nas istotne. 

Rysunek XVII wiecznych artystów przybierał na wyrazie i iluzji. Coraz częściej stawał się detaliczny, wyrażający ekspresję czy światłocień. I tak F. Zurbaran w rysunku głowy mnicha, za pomocą węgla na papierze czyni magię. W miękkim ujęciu modelunku światłocieniowego, rozgrywa nastrój i oddaje ducha postaci. Czujemy kontemplację zamyślonego. Rysunek staje się jakby święty, wraz z portretowaną osobą. Głęboki kontrast podkreśla światło, a za czym idzie ową majestatyczność, która nie pozwala nam przejść obojętnie wobec tej pracy. Nurt caravaggionizmu, który dominował na południu Europy w tamtym okresie, szczególnie nakazywał akcentować tą scenerię i grę światła. 

Caravaggionizm był stylem (formułą stylistyczną jak kto woli)  w malarstwie XVII wiecznym, poczętym w myśli i pracy nad obrazem Caravaggia, który to postawił za cel operowaniem światła w sposób sceniczny, budując atmosferę zamkniętego pokoju, do którego wpada strumień światła, rozświetlając poszczególne elementy sceny w zgodzie z przyjętym kluczem kompozycyjnym nadanym przez twórcę. Ostry światłocień, niemalże monochromatyczna gama kolorystyczna w obrazie. Caravaggionizm stał się początkiem wielkiej tradycji malarskiej, trwającej do dziś. Kojarzy się jednoznacznie ze świadomością głębokiej epoki baroku. 

Ale barok to nie tylko caravaggioniści. To również tradycja flamandzkiego malarstwa, gdzie taka postać jak Rubens Paul, nie jest nikomu obojętna. Powstała szkoła rubensowska, odciskała piętno na styl w znaczący sposób. Kreska, linia, skrót…dynamika. 
Rubens w znaczącej mierze nawiązywał do szkoły rysunku włoskiego, ale zdecydowanie do tej sprzed caravaggionistów. Twórcze Disegno, żywiołowość kreski i temperament było mu bliższe. Ta szkoła była bliższa temu co rysował Michał Anioł, czy Rafael w XV/XVI wieku.

W błyskawicznym przeskoku, zajrzyjmy do XVIII wiecznej akademii paryskiej, w której to prym wiódł doskonały, akademicki warsztat realizmu samego Jacquesa Luis Davida. Absolutną podstawą było opanowanie mistrzowskiego warsztatu, wyrażonego w głębokiej iluzjonistyczności przedstawienia, oddając pełną skalę napięć i kontrastów, głębi, tonalności czy kompozycji obrazu. Wszystko zgodnie z obowiązującymi kanonami, które były wyznacznikiem jakości. Mistrzostwo miało być wiecznie doskonalone, dążące do ideału. Piękno było wyrażone w człowieku, który miał być oddany w sposób realistyczny, zgodny z prawdą.  

Dodatkowo doskonała znajomość anatomii i werystyczna detaliczność sylwetki, służyć miała rozbudowanym scenom malarskim czy rzeźbiarskim, opowiadającym o historii człowieka w ujęciu mitologicznym, historycznym czy biblijnym. Zresztą mecenat kościoła aż do wieku XX był jednym z głównych, momentami podstawowym źródłem zleceń dla ówczesnych artystów. W XVIII wieku wykształcił się również bardzo mocno, mecenat świecki, to jest arystokratyczny i mieszczański. Miało to bezpośrednio przełożenie w wytwarzaniu drogocennych przedmiotów, a w tym i obrazów, które miały szczycić się swoją doskonałością warsztatu, przy oddaniu świata przedstawiającego jak najbardziej zbliżonemu do prawdy, czyli de facto iluzjonistycznemu ujęciu sceny, na wzrór mimesis , czyli jak w odbiciu lustrzanym.

Wiek XIX znacząco zmienił spojrzenie na człowieka, po wcześniejszym przyglądaniu mu się z perspektywy idealistycznej, mitycznej czy biblijnej, jako figury retorycznej ujętej w archetypie osoby – persony, przybiera on formę i wyrażenie człowieka zwyczajnego, ulegającego starzeniu się jego ciała, zmieniającej się sylwetce. Realizm XIX wiecznej szkoły miał dotykać problemów natury codziennej, tej trwającej w danej chwili. Jak wygląda otaczająca nas rzeczywistość tu i teraz (wtedy tam i tamtejszym) ? Jaka jest prawda w danej chwili? Człowiek wyrażony w materii, w swojej proporcji, anatomii, charakterze. Ukazujący w wyrazie twarzy emocje, zamyślenie, refleksję. 

Szczególnie upodobali sobie ten rodzaj realizmu personalnego, w którym to osoba ukazując emocje, buduje więź z obserwatorem, artyści wschodu, mianowicie Rosjanie, tworząc odmienną nieco od paryskich upodobań relację z drugim człowiekiem czy przyrodą.  

Akademicki warsztat, wypracowany na XIX wiecznych akademiach, zacząwszy od Petersburskiej, przez Budapeską, Monachijską, Berlińską, czy Paryską i Londyńską, nie pominąwszy Włoskich, osiągnął nadmierną uwagę i stał się ściśle połączonym z rozwijającą się nauką anatomii człowieka. Do dziś budzi podziw i bywa wyznacznikiem świadomości wzrokowej przyszłego adepta sztuki. Choć coraz bardziej jest on w zaniku. Nie pozwala wykształcić indywidualnej jednostki, która odrębnością swoją wyróżniłaby się z tłumu i niczym jak Prometeusz, będzie nieść światło ludziom.  

Artysta jest jak wolny ptak, nie może być dzierżony nadto oczywistą znajomością natury, która go więzi w wyrażeniu się w formie…

Tak więc poszukuje, szuka formy do wyrażenia tego co czuje. Dokonuje tego za pomocą kreski, ekspresji swojego ruchu ręką, a właściwie dłonią, przy użyciu prostego narzędzia, na kartce papieru. 

Rysunek ukazuje osobowość artysty. Kto się staje istotniejszy? Ten, który zostaje wyrażony, czy ten który go wyraża?

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetuer adipiscing elit, sed diam nonummy nibh euismod tincidunt ut laoreet dolore magna aliquam erat volutpat.